|
|
|
|

|
|
|
|
Wpisał: Marcin Nowak
|
|
30.11.2008. |
|
Strona 1 z 2
W małym warsztacie niedaleko Bielska-Białej powstają repliki rajdowego Fiata 126p. Po ten samochód ustawiają się w kolejce pasjonaci z całej Europy. Robi ją własnoręcznie Michał Kumięga. Specjalnie dla „Top Gear" pojechał nim Andrzej Lubiak, który w takim Maluchu zdobył jeden ze swoich tytułów mistrza Polski.
Artykuł w oryginale został zamieszczony w Wrześniowym wydaniu Magazynu Top Gear 2008. Tekst: Piotr Ceran, zdjęcia: Wojtek Wilczyński.
W małym warsztacie niedaleko Bielska-Białej powstają samochody, po które zachodni pasjonaci prawdziwej motoryzacji ustawiają się w kolejce. Muszą poczekać nawet kilkanaście miesięcy, żeby usiąść za kółkiem repliki rajdowego Polskiego Fiata 126p z połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Na prośbę „TG" Andrzej Lubiak stworzył załogę z synem Maciejem i poprowadził rajdowego Malucha w okolicach podwrocławskiej Sobótki, po dawnych OS-ach Rajdu Polski. Ostatni raz jechał w tych miejscach osobową rajdówką (Maluchem) przed 26 laty (podkreślenie „osobową" jest jak najbardziej na miejscu. Lubiak jeździł tu też za kierownicą rajdowej ciężarówki Jelcz). Dlaczego Andrzej Lubiak? Bo przez 10 lat był fabrycznym kierowcą rajdowym i wyścigowym Fabryki Samochodów Małolitrażowych. Za kierownicą Fiata 126, takiego jak współczesna replika, zdobył 5 tytułów mistrzowskich. Kto lepiej mógłby przedstawić historię wskrzeszenia mikrorajdówki sprzed ponad 30 lat? Tylko Michał Kumięga, pomysłodawca tego przedsięwzięcia.
Wirtualna rajdówka
Historia musi wywoływać uśmiech na twarzy. Przypomina sprzedawanie kolumny Zygmunta. Pierwszy egzemplarz był tylko tworem wirtualnym. „Przeczytałem kilka artykułów na temat Ośrodka Badawczo-Rozwojowego bielskiej fabryki, gdzie budowano rajdowe wersje Malucha - mówi Michał Kumięga. - Nie miałem takiego auta, ale chciałem sprawdzić, czy znajdą się potencjalni kupcy".
Ogłoszenie o sprzedaży pojawiło się w specjalistycznych, zachodnich serwisach internetowych i... wywołało burzę. Zaczęły się kłopoty. Zgłosił się mieszkający w Szwajcarii kierowca wyścigowy, Sherif El Sakkaf (dziś zajmuje się marketingiem całego przedsięwzięcia), który chciał kupić wirtualnego Fiata. Był jednak pewien problem. Michał takiego auta nie miał. „Zwodziłem go prawie rok, aż przyciśnięty do muru musiałem zbudować pierwszy samochód - śmieje się dzisiaj. - Po prostu było mi już wstyd, że muszę tale lawirować".
|
|
Zmieniony ( 01.12.2008. )
|
|